poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Intro (teraz słyszycie klimatyczną muzyczkę...)

Cześć.

Pewnie mnie nie znasz, albo znasz zbyt dobrze zbyt wielu takich jak ja - szarych ludzi, niskopoziomowe boty w FPSie Twojego życia. Czasami zastanawiasz się, czy znikają kiedy tracisz ich z oczu, albo czy zdarza im się zawiesić i maszerować w miejscu usiłując wejść w ścianę. Tak, zdarza się.

Ty pewnie jesteś młodym, dobrze wykształconym hipsterem. Pijesz tylko wegańską kawę z chowu ściółkowego, pokarm przyjmujesz przez wrzucenie zdjęcia na instagrama, a restauracje, w których jadasz, muszą mieć w nazwie grę słów, najlepiej dwie.
Słuchasz winyli cienkich i okrągłych jak kółka w Twoim holenderskim ostrym kole,
dyskutujesz o książkach, których nikt nigdy nie przeczyta i palisz cienkie mentole.
A ja?

A ja nie.
Ja jestem całkowicie zmyślony.
Jestem podmiotem lirycznym nienapisanego wiersza kiepskiego poety, zanurzonym po łokcie w prozie życia. Niestety, bycie podmiotem lirycznym niesie ze sobą szereg ograniczeń, zasadniczo w formie braków. Ponieważ wiersz nie został nigdy napisany nie mógł być zinterpretowany przez legion nadgorliwych polonistek, które określiłyby na jego podstawie mój wiek, status społeczny, stan umysłu, stan zdrowia, poziom satysfakcji z życia seksualnego... nie powstały też żadne ilustracje, które definiowałyby mój wygląd. W związku z tym: nie mam - nie mam wyglądu, nie mam na imię, nie mam na spłatę kredytu, nie mam nadziei na lepsze jutro, nie mam czasu, nie ma mnie w domu.
Co mam?
Czteropak w lodówce, stówkę w portfelu, stałą pracę w perspektywie, niedopałki na parapecie, deadline na karku, montaż regału na słowo honoru. Zepsutą mikrofalę w kuchni i opinię w środowisku. Kota, kaktus w doniczce, kolekcję kapsli po piwie i numerów do kobiet które nie odbierają telefonów. Kostkę bauma na skwerku pod oknem i niepełnosprawną sąsiadkę z otyłym psem. To jest ten moment, kiedy mógłbyś zanucić "mam tak samo jak ty...", tyle że nie masz.

Ponieważ jestem zmyślony więcej napiszę jak się wymyśli. 

2 komentarze:

  1. Wyszło mi, że kot jest prawdziwy i to on wymyślił tę historię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. kot jest absolutnie prawdziwy, ślepy na jedno ucho, czarny jak myśli nastoletnich buntowników i zajęty przynoszeniem pecha ludziom spieszącym się rano do pracy - więc nie sądzę by chciało mu się wymyślać historię mojego życia. Nie mogę jednak być pewien, że tak nie jest....

    OdpowiedzUsuń